Thursday, 26 November 2009

Kiedy nie ma czasu...

Co robią ludzie, kiedy nie mają czasu? Ciekawe pytanie.
Na pewno tyle odpowiedzi ile osób, choć zasadniczo zapewne skupiały by się one wokół sformowań w stylu "spieszą się", "gonią w piętkę", "latają jak kot z pęcherzem"... a co robi Finn?
Otóż...
- ślęczy po nocach, a potem śpi do ostatniej możliwej minuty, w związku z czym wypada z domu z rozmazanym makijażem (w pracy poprawię), prawie rozjeżdżają własnego listonosza i przekracza dozwoloną prędkość o zdecydowanie za wiele kilometrów...
- załapuje się na kolejną dodatkową robotę w postaci zamówień na to czy tamto, na które - de facto czasu za bardzo nie ma...
- dzierga kalendarze, o takie na przykład - paskudztwa z empiku zyskują nieco na urodzie...

Altered calendar 1 - kalendarz po liftingu ;)
Altered calendar 2 - kalendarz po liftingu ;)

Co jeszcze?
- wychodzi wieczorami, kiedy tylko zdarzy się okazja... może lepiej nie pytajcie dlaczego i z kim ;)
- skoro nie ma czasu, bo struga notesy i wychodzi wieczorami, to jeszcze oczywiście załapuje się do Sztabu WOŚP w Markach, gdzie chodzi na kolejne zebrania i ma dodatkowa robotę. A co.
- i znowu planuje sobie weekend tak, aby nawet palca się nie dało wetknąć... spanie jest zbędną stratą czasu.
- i oczywiście - tego samego wieczora co wychodzi ma wcześniej warsztaty...
- i czyżby... ależ chyba tak... tego samego wieczora ma też parapetówę u znajomych, których przeprowadzała w poprzedni weekend...
- namiętnie i pasjami słucha łzawej piosenki U2, od której miękną jej serce i kolana, co nie jest wskazane przy pośpiechu...



- te same miękkie kolana powodują spektakularny upadek ze schodów i stłuczenie tychże. Finn ratuje laptopa zamiast siebie - typowy objaw uzależnienia i braku rozsądku. Z obitymi piszczelami, jak sie okazuje, można prowadzić samochód...
- siedzi w pracy i robi 3 rzeczy na raz - w tym pisze na blogu, co chyba nie nalezy do jej zawodowych obowiazków. Kupuje też w międzyczasie nowego pendriva, bo poprzedniego zgubiła w tajemniczych okolicznościach, zamawia bilety do teatru i pisze program na grudzień. 200% normy.
- do 2 w nocy gotuje Strogonowa, jakby nie można było skorzystać ze wsparcia lokalnej sieci cateringowej (12 zł za obiad z dostawą do pracy). Strogonow jest lepszy niż się spodziewała ;)
- obdzwania zaległości w postaci babci, męża i znajomej. Ciągle ma w pamięci nienapisane maile i wyrzuty sumienia z powodu takowych...

Ciąg dalszy zapewne nastąpi, bo na gadanie mi się zebrało... dawno nie gadałam, prawda?

Monday, 23 November 2009

Papierowe lale - paper dolls

Mija czas i pora na drugą odsłonę prac mojej grupy na blogu Project 52. Tym razem na warsztacie były papierowe lalki we wszystkich swoich odmianach i kształtach, a obowiązkowym elementem był metal... czyli to, co stuknięta Finn kocha najbardziej :D
Zębatki, podejrzane blaszki, ćwieki i inne śmieciuchy zagościły zatem na blejtramie o wymiarze 25x25 cm, który w swojej przewrotności postanowiłam odwrócić pleckami do przodu i uzyskać w ten sposób coś na kształt shadowboxu, w którym wykleiłam papierowy krajobraz, wzbogacony tu i tam elementami z karty do gry w bingo oraz wspomnianym wcześniej żelastwem.
Same lalki - podobnie jak konwencja tła - zainspirowane są bajecznym teledyskiem do piosenki "Ukryta miłość" Armii, który trzymał mnie za serce od momentu kiedy pierwszy raz go zobaczyłam całe wieki temu. Do tej pory mnie trzyma.

My inspiration for paper dolls was a eye-catching video by polish group "Armia" called "The hidden love" - lovely song, one of my favouries in fact. I loved the climate, the animated elements and the cartoon singer - and decided to create something similar in concept. My dolls are my husband and I of course - all made with paper, cardboard, metal elements from my collection and decorated with stapmed crowns (well - why not?!) pointing hands and red hearts which I cut out from a different, red paper. Our photos are covered with two pieces of acrylic. 2-D dolls needed some scenery - so I made a shadowbox paper picture: a canvas back, decorated with paper hills, clouds and trees, embelished a bit with metla gears, scrabble letters and numbers from a bingo card. I coloured it with Glimmer Mists, sticed together and let it dry. The last step of the creation was placing the dolls in front of the landscape, on the "wooden frame" of the canvas, altered with paper, ribbons, rub-ons and other objects which I used in the landscape. If you want to try a similar project at home (and I hope you will!!!) try to imagine the whole composition before starting the project - a sketch may be a good idea. It will help you avoid many mistakes as placing the embellies in the places which will be covered by dolls or other parts of the creation. And remember - have fun!!!

Gotowa praca wygląda tak - ciężko było zrobić sensowne ujęcie, niestety:


Detaliki:

Lalki papierowe - Project 52
duża fotka - big photo
Lalki papierowe - Project 52
duża fotka - big photo

Supply list:
- canvas - mine is 25x25 cm
- a bit of cardboard
- a set of patterned and plain papers - my colour choice was green and greenish and a hint of blue
- bingo card (Tattered Angels) and a sheet from an old book
- Glimmer Mists by Tattered Angels: Hydrangea, and Honey Dew
- a piece of transparent ribbon
- 2 acrylic squares (Tim Holtz's Fragments) and 2 photos
- crown and hand stamps
- a piece of string
- found metal objects: gears and other clock's parts
- self-adhesive scrabble letters
- Distress ink: Walnut Stain by Ranger
- rub-on - Daisy D's
- brown gel-pen

Lista materiałów:
Blejtram 25x25 cm, papiery w odcieniach zieleni - BG, Pink Paislee oraz "Oliwkowy debiut" by Eight, Glimmer mist: Hydrangea i Honey Dew, elementy zegarkowe, falbanki, bejca do drewna, ćwieki, rub-on, elementy karty do bingo i starej książki, literki do scrabble.
Czas wykonania: ok 4h.

Ponizej zamieszczam klip Armii - wspominany juz wcześniej. Uwielbiam skrapować przy muzyce, a ten teledysk był doskonałą, wręcz trudną do odgonienia inspiracją...

My creating tip?

Inspiration is everywhere - in books, poems, films, adverisments and in the music of course. I love scrapping while listening to music and this particular piece was inspired by music video by one of my favourite bands. Here it is: the videoclip by Armia - "The Hidden love"



Cóż teraz?
Zapraszam do wzięcia udziały w festiwalu blogowym:) Zasady sa proste:
1. trzeba odwiedzić każdy z wymienionych ponizej 9 blogów i pozostawić po sobie komentarz,
2. wykonać pracę wyzwaniowa w technice "lalki papierowe" - temat - radość lub smutek a element owowiązkowy - metal
3. załadować pracę do galerii na forum Bad Girls
4. napisać w wątku na forum BG - Project 52 - Challenge 4 kilka słow o swojej pracy i procesie twórczym. Termin - 5 grudnia 2009.
Do wygrania: status Guest Designera w jednym z Projectowych wyzwań - serdecznie zapraszam! Lista blogów - poniżej!

Welcome to Our 2nd Blog Festival!
Follow these rules for a chance to win Challenge #4, and snag a Guest Spot on our Design Team! 4 easy steps:
a) Visit and comment at each of 9 blogs on their Challenge #4 post
b) Complete all aspects of Challenge #4 Paper Doll/ Joy &/Or Sadness/ Metal
c) Upload to the Project 52 Gallery
d) Post in the Challenge #4 Forum Thread With a Link and Tell Us About Your Process In a Few Short Sentences.

Let's Hop and Get Some Fun Tips and/or See The Artist's Studios!!!
1. Julie Ann
2. Finn - its here :)
3. Francesca
4. Tania
5. Wendela
6. Jaz
7. Pam
8. Karin aka Mexx (November guest designer)
9. Project 52

HAVE FUN! DEADLINE DECEMBER 5, 2009

I na koniec bonus - jednym z wymagań wobec mnie było pokazanie mojego scrap studio...hm..nie wiem czy to dobra nazwa na ten zabałaganiony kąt pokoju... nie sprzątam tam z założenia chyba, że coś ważnego zginie... po prostu nie ma to sensu ;)
Tylko dla osób o mocnych nerwach :)
And here is a small bonus - my "scrap studio" - too big name for this messy corner. Idon't clean it much in fact - it's no point. I make it dirty almost everynight again :)

:* serdecznie dziękuję za odwiedziny i każde ciepłe słowo :*

Tuesday, 17 November 2009

Bezsenność - Insomnia

Od wczoraj króluje bezsenność - przynajmniej na Craftowie :) Sądząc po ilości nadesłanych prac, jest to problem dość powszechny. Zapraszam oczywiście do obejrzenia wszystkich kreatywnych prac - oraz do dołączenia do naszego kolejnego wyzwania interpretacyjnego!
Since yesterday there's an "insomnia" challenge reveal on Craftowo blog - seems like lots of crafting ladies suffer from it as the layouts thy presented are breathtaking! Be sure to check it out - or maybe you also want to join the next challenge? Send me an email:)

Co prawda bezsenność u mnie zdarza się niezwykle rzadko, ale kiedy już się pojawi wygląda mniej więcej tak:
I don't usually have sleeping probems, but when it happens it looks more-less like this:

Bezsenność - Insomnia
Duża fotka - big photo here

Zbyt wiele myśli, zbyt wiele wypowiedzianych słów, zamęt i nadmiar spraw na głowie - to wszystko powody mojej bezsenności. W takich warunkach mało kto jest w stanie prawidłowo funkcjonować;) A może z drugiej strony...zacytujmy słowa starej piosenki Hanki Ordonówny "..noce takie są upalne i słowiki spać nie dają... :)
Too much words said, too much thoughts in my head, too much problems ant things to re-think -there are my insomnia causes. Or - on the other hand - maybe I should quote the line from an old song by Hanka Ordonówna: ..."the nights are so hot and the nightingales don't allow me to sleep..."

I dla ciekawskich - fotka detaliczna :)
Bezsenność - detal - Insomnia detail


Materiały: Blejtram 30x30 cm, papier ryżowy do decoupage, papier niebieski z odzysku (dodatek reklamowy do butów), koronki, stempel napisowy, ptaki - papier do decupage, sztywny kartonik, Glimer mist - Honey Dew i Hydrangea, patyczki, nici, żelastwo zegarkowe, mosiężna klamerka, zegary Maya Road.
Czas: ok. 4-5h.
Supplies: canvas 30x30 cm (12x12'), decoupage rice paper, decoupage paper - birds, cardboard, old leaflet paper, handwriting stamp, laces, Glimer mist - Honey Dew and Hydrangea, Maya Road clocks, found objects - clocks and watches, small branches.
Time: 4-5 h.

A na koniec... niewątpliwa inspiracja dla tej pracy - choć staroć, to przecież tak bardzo na czasie :) Noce takie są upalne... i słowiki spać nie dają...
and this is the song I mentioned above:



Wednesday, 11 November 2009

Drugie życie...a second life...

...a konkretnie drugie życie (lub jak kto woli - drugie wcielenie) małego struganego drewnianego konika.
Konik znalazł się u nas za sprawa mojej szanownej rodzicielki i jej niedawnej wyprawy do Poznania i okolic. W Biskupinie w jej ręce wpadł mały, zielono - żółty koniś...
Jak widać na poniższych fotach, nie jest już zielono-żółty ani tak naprawdę nie jest już koniem... w międzyczasie przeszedł drobny awans (apgrejd - że pozwolę sobie zacytować Jędrka) i stał się pegazem. Oczywiście - jest to pegaz do bólu mój, mechaniczno - zegarowy... mecha-koń lub cyber-koń - nazwanie go nie jest wcale łatwe:)
Second life - or an upgraded version of a small wooden horse I got as a gift from my mom visiting Biskupin museum recenty. Can you believe it was yellow and green? Well - it was. For about 2 or 3 weeks and then... the evolution started :) Now it is not only black and blue but it also changed into pegasus... dark pegasus to be accurate - totally in my style, totally for me and only for me :) I had great fun altering it - and hope to find something similar soon :P
Zdjęcia były robione pomocą mojego nabytku - namiociku bezcieniowego, stąd może jest ich aż tak dużo. Zabawa była przednia a konstrukcje, które tworzyłam, aby nie czołgać się po podłodze ani nie zwisać zgięta w pół - naprawdę warte lepszej sprawy. Mam nadzieję , że chociaż efekt można nazwać udanym:)
All the photos were made using my new photo lamps and photo tent - tha't why there's so many of them I believe... Hope the effect is nice:)
Na początek zatem - wersja "Mrok":
The "Dark" version...


Poniższe kadry otwierają się po kliknięciu - dla ciekawskich polecam - widać wiele intrygujących detali :)
All the photos below get bigger if you click on it - and there're lots of yummy details to see:)



Oraz - dla porównania, zdjecia na białym tle... zabawy namiotem bezcieniowym robią swoje :)
Wersja - "Światło":
"Light" version:

Mecha-konik
Konik ma raptem 9 cm wzrostu - więc bliżej mu do konika polnego niż do pegaza ;) Przeszedł cała serię zmian - i teraz nawet żałuję, ze nie zrobiłam mu zdjecia przed apgrejdem, bo metamorfoza mogła być arcyciekawa. W krótkich żołnierskich słowach - był on malowany, smarowany parafiną, malowany, przecierany, sprayowany, suszony, lakierowany, podgrzewany, obklejany, malowany ponownie i wreszcie koniec końców wysuszony i obfotografowany. Sam proces zajął mi dość długo, ale tylko ze względu na moje ostatnie rozmemłanie i niezdecydowani, inaczej powstawałby prawdopodobnie około 2 dni - ze względu na konieczność suszenia elementów:)
Materiały: Farby akrylowe, świeca, elementy od zegarków ręcznych, Glossy Accents, Farba pękająca metaliczna - pewter, farba pękająca - Rock Candy, Glimmer Mist - Patina, odrobina tuszów alkoholowych, koraliki w żelu, tekturowe skrzydełka.
It's only about 4'' tall and was altered using many techhniques such as - painting, scratching, colouring with a glimmer mists, adding cracle paints and gloss.
Supplies I used: Cracle Paint - pewter, acrylic paint, Cracle Paint - Rock Candy, Glimmer Mist - Patina, watches' parts, Glossy Accents, chipboard wings, a bit of alcohol inks, liquid beads.

Oświadczam także, że prawdopodobnie odgrzebałam się już nieco z najgorszego marazmu i jesieni średniowiecza, zatem powinnam być nieco więcej produktywna. Szczerze na to liczę, bo brakuje mi już wyraźnie obcowania z moimi metalowymi i papierowymi zabawkami :) Osobom, które się do tego przyczyniły - zarówno do nastania jesieni, oraz jej oswojenia - serdecznie dziękuję :*
Zaległości blogowe mam ogromne - tutaj też podkasać rękawy trzeba... ;) Dzięki, że jesteście :*

Also, I'd like to inform, that all the bad times I had recently seem to be gone, so I hope to create more durnig next days, as I started to miss all my crafting stuff seriously. I'd like to thank all the guys who gave me all the feedback I needed and to thank all the blog visitors and followers :*

Friday, 6 November 2009

Mozaika w wersji rodzinnej - Heritage mosaic

Kiedy okazało się, że UHK przygotowuje"mozaikowe" materiały na Craftowo wiedziałam, że to wyzwanie będę musiała podjąć - i to nie tylko dlatego, że kobieta ta ma ogromną siłę przebicia :* ale też dlatego, że po prostu chcę spróbować... plan był niezły. Mozaika. Drobne fragmenty. Geometria... ale nie do końca...
Gdzieś w głowie od dawna tkwił pomysł zrobienia "serii rodzinnej" - zbierane zdjecia, pieczołowicie skanowane i przechowywane na dysku, koncepcje kiełkujące gdzieś w gąszczu zwojów mózgowych...
Gdzieś z tego gąszczu wyłonił się właśnie ten malutki (15x15 cm) blejtramik z jednym z dalekich wujków w roli głównej. W rolach drugoplanowych - ważki, motyle i nieodłączne żelastwo ;)

When I realised that UHK is preparing materials for the new post on Craftowo nad it occured the topic would be "the mosaic" I knew that I had to try it! Not only becaouse she 's got an impressive talent to force people to do what she wants them to...but because I really wanted. The idea looked good - mosaic, small elements, fragments and a lot of geometry - byt not too much ;) Somewhere in my mind I kept the ideas for a mixmedia heritage project with my family - and this little mosaic seemed to be a good start!

So - here is my first creation from the heritage project - one of my uncles composed with lovely green papers and embellies...Hope it is a good start!

Before - mozaika
duża fotka - big photo here

Materiały: Blejtram 15x15 cm, kartki ze starej powieści, papier "Oliwkowy Debiut" by Eight, Glimmer Mist - Patina i Honey Dew, Rub ons, kawałki akrylu i folii, koroneczka, elementy zegarkowe, ćwieki - ważki, ćwieki metaliczne, tusze alkoholowe.
Czas: ok 2,5 h
Jednocześnie zapraszam na Craftowo, gdzie można zobaczyć wiele interesujących mozaikowych inspiracji oraz oczywiście wziąć udział w nowym wyzwaniu:)
Do zobaczenia ! ;*

Monday, 2 November 2009

Rachunki... thinking, counting...

Jesień idzie, nie ma na to rady... a z jesienią szaruga wyzierająca z kątów, porywiste wiatry, które lubią wywiewać z głębokich zakamarków rzeczy zapomniane lub do tej pory nie zauważane.
Jesień to dobry czas na myślenie, rachunki... ;)
Autumn is here - and it brings all the forgotten and all the unexpected with the cold winds blowing almost every day...
Autumn is the right time for thinking, for considering, for counting...

W weekendowym nastroju powstał taki śmieciuch:
I did this one during the weekend:


Materiały: Papier Bazowy Pink Paislee, papiery BG - prawdopodobnie Recess, Tusz Distress Black Soot, Mała Maska Tima Holtza, maszyna do szycia, ćwieki, nity, zegary Maya Road, czarne literki, Glimmer mist, stempelek wiatraczkowy, śmieciuchy metalowe i kształtki z tektury.
Czas wykonania: ok 2h.
Supplies: Pink Paislee and BG papers, Glimmer mist, Tim Holtz's mini mask, Maya Road clocks, brads, eyelets, pinwheel stamp, sewing machine found metal objects, chipboards.
Time: 2h.

I jeszcze jedno: serdecznie dziękuję osobom, które przyznały mi blogowe wyróżnienia - każde z nich było dla mnie ogromną, przemiłą niespodzianką! Sama w przyznawaniu nagród nie jestem dobra - nie potrafię się zdecydować komu one się należą... osób dla mnie ważnych jest bardzo wiele, każda z mych "miłości" ma inne aspekty - zatem wybaczcie, że sama nie wskażę nikogo konkretnego. Dziękuję, że jesteście - z całego serca :*

:*:*:*
mocno, naprawdę mocno :*