Wednesday, 30 July 2008

Podobieństwo - likeness

W tym miesiącu wyzwanie rzuciła Nowalinka - tytuł "podobieństwo" długo nie dawał mi spać... miałam trudności, żeby go ugryźć, rozpracować... w końcu, pod wpływem dość nieoczekiwanego impulsu powstał dość zabawny, przekorny scrapek - zupełnie nieindustrialny, zupełnie nie żelazny....za to zalatujący z lekka francuszczyzną?
Główną ideą było właśnie brak podobieństw...bo jakby na to nie patrzeć, nawet po 10 latach bycia razem w kwestii podobieństw mnie i mojego Jędrka stać na naprawdę niewiele... ;)


Pozostałych wyzwaniowych scrapków trzeba szukać u Nowalinki, Agnieszki-Anny, Anny-Marii (principessy), Agnieszki, Moniq, Babska, Filki, Jaszmurki, K-mai, Uhk, Rae, Batory oraz KitiW:)
Here's my Lo for this month's challenge - the topic was "Likeness". I had a lot of problems to imagine this Lo, but finally I did something totally different from my last works - just to give me a rest or as a kind of a joke, mabye... this is me and my hubby - we all totaly different in every single matter... the only thing we can do to look or behave similar is shown on the photo. I wrote there : "we're so different that almost similar":)

Na razie jestem zmuszona zarządzić krótki odpoczynek od industrialu - goni mnie termin na komercyjna robótkę, wiec kółka zębate idą na razie w odstawkę... ale nie na długo, bo już czuję swędzenie w łapkach :) Pozdrawiam :)

Monday, 28 July 2008

Love machine - scrap industrialny

Nie samymi miniaturkami człowiek żyje - zdarzają mi sie także i większe projekty... ten na przykład scrap powstawał nieco na raty, ponieważ brakowało mi elementu wykończeniowego - a mianowicie kluczyka!Mimo to chyba na długo pozostanie moim ulubionym...
Kilka słów objaśnienia: zdjęcie pochodzi z naszej sesji ślubnej, która miała miejsce w czasach, kiedy byłam jeszcze piękna i młoda - na lokalizację wybraliśmy sobie bibliotekę UW, taką właśnie z lekka industrialną.
Wymiary:30x30 cm
Materiały: czarny papier Bazzill, papier Cosmo Cricket Fleuriste, kwiaty prima, wskazówki Tima Holtza, fragmenty pociętej ofertówki, tusze alkoholowe Adirondack Mountain Vineyard oraz żelastwo pochodzące ze zbiorów własnych w liczbie trudnej do określenia :)
Zdjęcie oczywiście powiększy się po kliknięciu. Powiększenia wybranych fragmentów znajdują się tu, tutaj, a także tu.

Here's my new LO (12x12'') conected with my latst industrial intersts - it's our wedding photo, made in the gardens on the top of the Warsaw University's Library - it was the time when I was still pretty and young ;) I used Bazzill paper, Cosmo Cricket Fleuriste papers, Prima flowers, Tim Holtz's game spinners, Adirondack Mountain Vineyard inks and lts of found items - mostly old clocks and watches :) Some detals are here, here and there :) The photo gets bigger when you click on it. So... what do you think?

I to by było na tyle :) I co myślicie?

Sunday, 27 July 2008

Zegarki inspirują - inspiring watches!

Szał twórczy trwa.
Po pewnym zastanowieniu doszłam do wniosku, że być może trybiki i kółeczka zamachowe, łączniczki i sprężynki mogą być dla niektórych zupełnie nie do przełknięcia - dzisiaj zatem wersja light, czyli szkiełka zegarkowe i tarcze :)
Są może delikatniejsze, a przy tym równie inspirujące :)

During last two days was thinking about the metal embellishments in scrapbooking and my conclusion was that he clock's hardware may be ..to hard for some of us:) So now, lets try with something a bit lighter - old watches and wathes' glass :) Also very inspiring :)


Jak można wykorzystać szkiełka zegarkowe?
Przykład magnesiku z użyciem trzech takich szkiełek jest w poście poniżej (magnes Love) i jeszcze niżej - magnes Genuine - zostały podklejone kawałeczkami ozdobnego papieru, tworząc dodatki przypominające kolorową mozaikę. Użyłam do podklejenia ich kleju Magic, ale najpierw porządnie rozsmarowałam go palcem po szkiełku - drugą opcją jest preparat Accents firmy Ranger - ja akurat używałam Glossy Accents - rodzaju szkliwa tworzącego połyskliwą powierzchnię a także doskonale sprawdzającego sie jako klej. Inne przychodzące mi do głowy zastosowanie to Shaker boxy (szkiełka są dość wypukłe i można by pokombinować) oraz malowanie szkiełek tuszami alkoholowymi, tworząc kolejne kolorowe dodatki:)

I used wathes' glass in the fridge magnets shown in the posts below: Love and Genuine, making a kind of mosaic or peeble. I took apieces of craft papers and glued them to the glass using clear glue or Ranger Accents, which is also a strong glue. Other ideas are: preparing small shaker boxes or inking the glasses with alcohol inks:)

Druga część - tarcze zegarkowe...tutaj chyba nie muszę podpowiadać, do czego można ich użyć - ja te najmniejsze, z ręcznych zegarków zagospodarowałam tak:

The next part are the watches' faces - here's how I used some of them:)


Zachęcam jeszcze raz do wzięcia udziału w blogowym konkursie:)
Zasady są podane w poście poniżej:) Bardzo bym chciała was na mówić, do zabawy w metalowe - recyclingowe :)

How about taking part in the blog's challenge -all the informations are in the previous post :)

Friday, 25 July 2008

Początek...i konkurs!

Nowy blog, nowy początek - pomyślałam.
Nawet teraz trudno mi powiedzieć, co było impulsem do tej przeprowadzki - zbierałam sie do niej już od jakiegoś czasu, ale ... dzisiaj wstałam rano z przeświadczeniem, że muszę coś zrobić... i zaczęłam walkę z bloggerem :)
Przeprowadziłam co ważniejsze prace, kilka ostatnich postów, teraz trzeba jeszcze zamknąć bloxowe Tworzysko i oficjalnie zainaugurować bloggerowe.
Witam zatem wszystkich przyszłych odwiedzających... zapraszam, rozgośćcie się, witam w moich skromnych progach.

Skoro początek - to dobry początek.
Początek konkursowy - zgodnie z sugestiami Moniq i Agnieszki-Anny, nadeszła pora, żeby ogłosić konkursik - a jakże - Industrialny :)
Zastanawiałam się długo, ale doszłam do wniosku, ze nie będę was ograniczać - nazwałam go roboczo "Metal Mania", ale forma jest dowolna, jedyne warunki jakie postawię, to konieczność użycia metalowych przedmiotów recyclingowych - czyli wszelakiego "niescrapowego" z założenia żelastwa - czyli czegoś więcej niż klasyczne nity, ćwieki i zawieszki metalowe. Mogą to być części zegarków, mogą być fragmenty puszek, zawiaski, śrubki, podkładki - wszystko, co przyjdzie wam do głowy... im więcej twórczej radości tym lepiej:)

Na prace nadesłane na maila podanego po prawej czekam dokładnie do 02.08 - sobota do godziny 23.59... no powiedzmy, że skrzynkę mailową otworze dopiero w niedzielę rano. Zwycięzcę wybierzemy wspólnie głosując na blogu - choć zastrzegam sobie przyznania wyróżnienia gdyby się taka konieczność pojawiła ;)
No i kolejna rzecz...nagroda. Nie wiem...czy jakiś magnesik lub inny "mechaniczny" drobiazg były wystarczającą zachętą?

My new blog - a new beginning. To make a good start I've got a little challenge for you: "Metal mania" - freestyle scrapbooking - little LO, fridge magnet, card... what you prefer, but there's one condition: there have to be some metal items used - not typical brads or eyelets, but recycling stuff like an old clock's parts, keys, cans... The best scraps will be chosen by commenting on the blog, and the winners will get a small handmade gift.
Deadline: Saturday 02.08, 11.59 pm:)
my email - on the right:)

I tak na okrasę - kolejny magnesik, tym razem - użyłam szkiełek zegarkowych.

Another little magnet I've made recently - this time glass from the old watches:)


Industrial znowu rządzi :)

Radość z rozkręcania budzików ciągle mnie napędza - na warsztacie mam scrap 30x30, ale w międzyczasie - i dla wypróbowania kilku nowych pomysłów poswstały dwa nowe magnesy i kartka.W zasadzie już jestem prawie pewna, że jest to styl/maniera, która bedzie do mnie powracać jak fale przypływu, nic do tej pory nie wywołało u mnie takich emocji jak to cholerne żelastwo :) Chyba się cieszę :)

Here are some other works I've made this week... industrial madness, some people say... I had to try my new stuff which came on monday:)

Kartka -
trochę wymęczona, ciśnienie było tragficzne, co wydatnie wpłynęło na poziom umysłowy niżej podpisanej.

I dwa magnesiki :)

Ten powyżej nazwałam roboczo "Życzeniospełniacz :)

Urok industrialu

Wzięło mnie - i to wzięło na poważnie.
Żelastwo zawładnęło moimi myślami, domagając się wtykania na scrapy, okładki, na magnesiki, na albumiki...chce być wszędzie a ja z największym trudem mu odmawiam :)
Żelastwo to nity i ćwieki, zwane też popularnie bradsami, żelastwo to zapinki, klamerki, spinacze... ale to nie wszystko - doskonałym żelastwem są także metalowe kółeczka - najlepiej pordzewiałe lub spatynowane, wreszcie nakrętki i podkładki, sprężynki... wszystko to wirowało w mojej głowie popychając mnie do aktów momentami mogących zostać uznanymi za desperackie.
Ograbiłam ojca i teścia. Żenujące, ale prawdziwe.
Poszukiwania żelastwa popchnęły mnie dalej... przerzuciłam ebay, ale ceny niektórych metalowych dodatków przyprawiły mnie o ból zębów i głowy zarazem...a z drugiej strony o palpitację serca i rządzę posiadania.
Kółeczka i wskazówki sygnowane przez Tima Holtza poza rozpaczą pchnęły mnie jednak na inne tory... w moje łapska wpadły... budziki. (tutaj demoniczny śmiech - buahahahahaaha).
Także zacznijmy - oto nie spodziewająca się niczego ofiara:

What can you do with an old clock? hah... It's almost like poetry...first an act of savage, then some inspiration with gorgeous shapes and colours - and then - you just start!

Uzbrojeni w mordercze narzędzia przystępujemy do aktu iście niszczycielskiego - rozbieramy ofiarę na części pierwsze... daje na to pokaźny zapas zębatek, trybików, śrubeczek i innego ustrojstwa, ktorego nazw nie sposób odgadnąć - no i nie zapominajmy - tarczę zegarową i wskazówki, ktore jak znalazł najdają się np do stworzenia kartki na lipcowe wyzwanie na forum scrappassion :)
I tutaj zaczyna sie poezja...no czy one nie są ...śliczne?


Teraz pozostaje tylko puścić wodze wyobraźni i tworzyć... elementy metalowe można wykorzystać naprawdę na wiele sposobów - wystarczy odwiedzić blog Agnieszki - Anny, czy po podglądać warsztat Tima Holtza ;)
A tak wyglądają efekty mojego industrialnego szaleństwa - wykorzystałam kilka swoich nowych zabawek - i powstały 4 magnesiki mające za podstawę podkładki od piwa :)

For example - here are my first fridge magnets :)

Maroko - album wspomnieniowy

Ubiegłe wakacje udało sie nam spędzić w Maroku - całe 2 tygodnie niekończącego się słońca, zachwytu i nieustannego zaciekawienia. Na kanwie tej fascynacji powstał stojący albumik, który teraz dumnie pręży się w naszym pokoju :)

Maroko.
Niewielkie państwo u samych wrót Sahary
z jednej strony, a brzegiem Atlantyku z drugiej. Jest tu spuścizna historii, z której pozostały antyczne wykopaliska rzymskie i średniowieczne arcydzieła architektury islamu. Jest codzienność życia w arabskich miastach, miasteczkach i wsiach. Cała ta gwarna, wielobarwna mozaika: zasłony na twarzach kobiet, galabije mężczyzn, rytuał palenia fajki wodnej, ceremoniał parzenia miętowej herbaty niepowtarzalna atmosfera bazaru - suku... wszystko to stoi żywe w naszych wspomnieniach:)

Selekcji oczywiście dokonać było niezmiernie trudno, każde zdjecie wołało: mnie wybierz, mnie!, ale wtedy nie skończyłabym go do przyszłych wakacji.
Powstanie zatem 20 niewielkich stroniczek o wymiarze 15x20, w formie stojącego albumu - całość utrzymana w orientalnych - rozbuchanych kolorystycznie klimatach, patchworkowych, pozszywanych elementach z nieodzownymi, złoto - metalowymi dodatkami. Jak suk to suk, na bogato musi być ;)
W sumie dodatków nie ma tak wiele, bo papiery aż żal zakrywać... Ale też i zdjęcia , bajecznie kolorowe, same w sobie stanowią już mocne akcenty.

Finally - all the pages from my standing album from our trip to Morocco are finished! The album's got 20 pages, so it's rather fat and extremely colourful... But so is the Marroco :)

Kolejne scrapy

Tym razem dwa scrapki na ciemnym tle -
Here are some of my LOs :)

I drugi, tym razem ujawniający moje żelazo - zapędy :)
W roli głównej mój maż i truskawka ;)


I na koniec scrap na blejtramie - na specjalne życzenie koleżanki, całkiem spory bo 20x30 cm

Wnosimy wyposażenie...

Zatem na początek kilka starszych scrapów - dla przypomnienia i dekoracji.
Scrap na konkurs zlotowy;)


Scrap rodzinno - sentymentalny "Gdziekolwiek"


I kolejny scrap - "Matki - córki" z moją babcią, mamą i ciocią w rolach gównych:)

Przeprowadzka

Zachciało mi sie przeprowadzki, to ją mam - na razie wszystko jeszcze w powijakach, dopiero staram sie opanować sytuację...
część danych na pewno zostanie przeniesiona tutaj, ale nie wszystko - bo z drugiej strony nie należy przesadzać, prawda?
Koniec gadania - czas do roboty :*