Wednesday, 19 November 2008

Grzywkowe wyznania i craftowo - my fringe problems and craftowo.. ;)


Walczę z grzywką.
Nie, wcale nie jest to zabawne.. moja grzywka zaczęła mnie już poważnie denerwować - żyje własnym życiem przyklejając się lub strosząc w najmniej spodziewanym momencie, co oczywiście maksymalnie wytrąca z równowagi i powoduje znaczny uszczerbek na wyglądzie zewnętrznym.
Nie cierpię jej - i to decyzja nieodwołalna. 2 lata wspólnej drogi życiowej to wystarczająco długo - koniec zatem i basta!
Z tym silnym postanowieniem rozpoczęłam proces zapuszczania grzywki, choć przyznam, że jest to nad wyraz trudne i męczące... nie mam talentu do układania włosów, więc kiedy odmawiają współpracy... wściekam się, przeklinam, tupię i fukam... ale cóż z tego, kiedy one swoje?
Zdesperowana w ten weekend zaczęłam pierwsze przymiarki do spinek, żeby toto trochę okiełznać - lub jak kto woli - przylizać. Efekty są dyskusyjne. Z jednej strony - nie zwisa smętnie jak firanka, z drugiej - trochę łyso... zrobiłam nawet zdjęcie, żeby zobaczyć jak to wygląda... :/ Bez komentarza.
Teraz chyba czas na wypróbowanie opaski i większej ilości spinek... tonący brzytwy się chwyta ;)
jeszcze kilka miesięcy... A wy macie jakieś sposoby na grzywkowe problemy?
I żeby poprawić nastrój - Ira wygrzewająca się w ostatnich jesiennych promieniach słońca...

I've diecided to change my hairstyle again - I don't want my fringe anymore... well it's not easy to get rid of it! First - you have to wait and wait and during this time you look...well... how to say it in a delicate way... stupid? Terrible? Something strange always happens to it, making me totally stressed and a bit unhappy. Now it's time to try some hair clips and I'm definatley not good at it - as you see ;) Ahh few more months...
And not to stress you too much with my terrible hairstyle something nice and sweet - our dog sleeping on the sofa in the last autimn sunshine :)

I najważniejsze!
Na Craftowie jest portret rewelacyjnej kraftującej kobiety - a mowa tu o tajemniczej Agnieszce - Annie - zobaczcie same, co ma do powiedzenia o sobie:)
Theres a new portrait on Craftowo blog - this time it's Agnieszka - Anna - check it out!

17 comments:

asia wu said...

Jak dla mnie jedynym wyjściem było przeniesienie przedziałka na bok i napinanie się, żeby szybciej wyszła ;) Albo rulonikowałam i robiłam sobie koguci grzebień - czy uroku dodawało - sprawa dyskusyjna. I tak zawsze będą odstawały najkrótsze włosy przy samym czole - znam taką jedna, co to je sobie maszynka goliła :P

Zostaje tylko "przeczekać, przeczekać trzeba mi" ;) A łyso nie jest, myślę że to kwestia przyzwyczajenia. Trzymaj się w grzywkowym postanowieniu!

piekielna_owca said...

a ja juz sie obwaialam ze jestem osamotniona w walce z upierzeneim myslącej czesci ciała ;)

Teraz modne jest podpinanie grzywki w góre wtedy mneij łyso jest XD ja długo z grzywa walczyłam w koncu całosc obcielam na krotko alenie polecam tej metody efekt jest taki ze NIC nie moge zrobic :D

zaciskam kciuki zebys walke wygrala i znalazła jakis spoób na okiełznanie fryzurowego koszmaru;))

Maugo said...

Grzywka do tylu... jak sobie tak zrobie to mi moj Adam mowi ze wygladam jak Pani z miesnego :) Nie wiem skad wzial to porownanie:)

Agnieszka - Anna said...

całkiem nieźle Ci bez grzywki

Madlinka said...

a ja mam inną metodę,ponieważ mam bardzo gęste włosy to muszę je przerzedzać(inaczej mówiąc stopniować,strzępić,ale jak najmocniej się da) i grzywkę prosownicą układam (chwytam i zawijam lekko do środka)później lekko lakierem i gotowe,nie wiem może się ta rada przyda,chociaż ja noszę grzywkę na bok,może warto spróbować??
Pozdrawiam serdecznie

nowalinka said...

Haha, ja też pamiętam jak przy mojej grzywce uczyłam się cierpliwości, maniakalnie zahaczałam ją za uszy jak zaczęła rosnąć, potem spinki poszły w ruch, albo opaski...Troszkę czasu i będzie git :))

anai said...

eeee na zdjęciu wcale nie łyso :)
może w sama porę tu weszłam? bo ja jestem na etapie "a może by tak grzywkę?"... powstrzymuje mnie jedynie świadomość, że to proces trudnoodwracalny...

UHK Gallery said...

Ja mam na grzywkę rewelacyjną metodą sprawdzoną od lat - czyli gdzieś od połowy podstawówki, kiedy to stwierdziłam, że nie da się z tym żyć - mianowicie nie mam jej ehe ehe wytrzymaj to zapuszczanie, spinka na przyliz i już, reszte olej jee jee

a.batory said...

ja na wszelkie problemy włosowe zakładam czapki z daszkiem lub inne czapki...no ale w pomieszczeniu to niekoniecznie więc opaski albo olewam ;)
a tak serio serio może Ci na styl Hupało podetnę , reflektujesz?;DD

Dorka said...

Polecam metodę Madlinki.
Ładnie ci bez grzywki :)

Nela5 said...

miałam etap grzywki...ale za dużo trzeba było koło niej chodzić. Pewnego dnai powiedziałam NIE i poleciały małe spineczki...generalnie da się pzreżyć ana efekt długo czekać nie trzeba.

co do ciebie wolę bez grzywki ;*

Fryne said...

no dajże spokój! nie jest źle! opsaeczkę se trzaśnij i spineczki i dasz radę :)

izuss1 said...

na grzywkę na etapie odrastania najlepszy jest... dobry fryzjer i dobre cięcie. ja się śmieję, że grzywkę zapuszczałyśmy we dwie - ja i pani fryzjerka :)
odpowiednie wycieniowanie bardzo pomaga, nie ma się co łudzić jednak - i tak trzeba swoje odczekać zanim będzie rewela.
cierpliwości zatem :)

Babsko said...

łącze się w bólu zapuszczania :)

byle do wiosny i wtedy już ich mieć nie będziemy :)))

k_maja said...

eee, przesadzasz! Moim zdaniem na zdjęciu fajnie - wyglądasz o 10 lat młodziej ;) ja na etapie zapuszczania infantylnie spineczkami ujarzmiałam ;)

eight said...

Wyglądasz bardzo dobrze bez grzywki, z grzywką też mi się podobałaś :)
Ja też przeszłam obcinanie i zapuszczanie- ten proces jeszcze trwa- namiętnie noszę opaski z materiału lub po prostu okulary przeciwsłoneczne w roli opaski. Moje włosy się trochę kręcą, więc ujarzmienie grzywki jest prawie niemożliwe. Jak była krótsza prostowałam ją właśnie pod opaską ;)

finnabair said...

dziewczyny, dzięki za taki liczny odzew - jak na razie walka trwa - zakupiliśmy dwie opaski na włosy i komplecik spinek wsuwek...:)
pewnie nie wszystkie pomysły wcielę w życie, ale miło wiedzieć, że nie jestem/byłam w bólu osamotniona ;P